niedziela, 25 lipca 2010

teraz już mogę...




Nie do końca wyraźne, bo ręce się trzęsły,ale tak to już jest na starość ;)
A teraz mogę iść trawić i zbierać siły na jutro.

sobota, 24 lipca 2010

może nareszcie chwila oddechu...



Tak więc to co miało ułatwić życie się popsuło i póki co foto nie będzie. Natomiast jest foto fioletków ,nie wiem jak się Rinonko na nie zapatrujesz, ale w poniedziałek z czerwonymi i zielonymi robią fruu do Ciebie.
I kawałek jedwabiu. W takich upałach aktywność porobocza jest równa zeru. Ale się zbieram w sobie , aż w końcu pęknę hehe i może coś się w końcu ruszy. Marzy mi się urlop, i jakoś życie płata figle i chce by został on tylko marzeniem ten mój urlop:> I wiem komu się z tego powodu otwiera nóż w szufladzie w kuchni;) co nie Przepompownia?

niedziela, 13 czerwca 2010

poniewaz dawno nie jechalam nigdzie prawda...




to znikam na dłużej, służba nie drużba;)
Fioletki jadą aż do stolycy:D a turkusiki może znajdą gdzieś ciepłą miejscówkę .
Mam nieodparte wrażenie, że notka będzie do góry nogami, jeśli chodzi o układ, ale jak na chwilę obecną nadal nie wiem jakimi się rządzi prawami graficznie.

piątek, 4 czerwca 2010

slonce:D nareszcie


No i kolejny dłuższy weekend, słonce, goście, praca i jedzonko i tak w kółko. Nareszcie normalne temperatury,nie mam na sobie 4swetrów i o dziwo nie marzne:) cud jakiś

sobota, 29 maja 2010

a teraz coś z zupełnie innej beczki...


takie pyszne chrupiące dziś popełniłam, niektórzy może się nawet załapią. Jak zwykle pychotka i to nic, że to raczej ciasteczka świąteczne.
Tak więc biorę ciasteczka i zmykam na grilla i winko albo inne nalewki:)

niedziela, 23 maja 2010




Sporo pracy zimową porą.niestety zdjęcie na szybko,więc nie widać tej opalizującej poświaty koralików,którą ja bardzo lubię.
A filcowe chyba najulubieńsze turkusowe, ale to sentyment do koloru. Żadne ze zdjęć niestety nie daje realnego koloru, ale pewnie jeszcze kiedyś zrobię fotki na nosicielce:) No i szykuję się do nowych. Fioletowe i inne nadchodzą,niech się owce mocno trzymają ,kiedy już się zmaterialiuzje to co mam w głowie:D
Jutro znowu śmigam Tam,Gdzie Nie Ma Zasięgu. Aparat spakowany. I doprawdy koniec z pieczonymi kiełbasami nad ogniem i cebulką pieczoną, zgubne śniadanka w plenerze motyla noga. No i muszę w końcu dojść do tego ja układać tutaj zdjęcia.

piątek, 21 maja 2010

chwilowo jestem:)


Wróciłam byłam, na chwile, od poniedziałku znowu. Ale już na krótko. Więc pracujemy na końcu świata. Czyli tam Gdzie Nie ma Zasięgu. Ale za to są żurawie za płotem, dziś zwyczajnie się pasły. A ja aparat zostawiłam na stole.Blondynka;) I szczupaki są. i o 5.23 cudnie śpiewają ptaki.Do lasu z saperką też idzie się w akompaniamencie i to nie tylko komarów. Po raz pierwszy od x czasu nareszcie ludzkie warunki w miejscu spania. Ale po dzionku jestem tak sterana że nic nie potrafię z siebie wykrzesać, nawet frywolitka mnie wnerwia. A kolczyki jak lizaki:) najbardziej lubię kiedy się mienią w świetle.
 

Blog Template by YummyLolly.com